czwartek, 21 maja 2015

Już czas...

Tak, tak przyznaję, dość długo mnie nie było na blogu. Co nie znaczy, że próżnowałam ;) W ostatnim czasie pojawiło się dużo obowiązków i zajęć, z których się cieszę, chociaż mam mniej czasu na rysowanie. W najbliższym czasie pochwalę się książką, malowidłami oraz paroma szkicami, które niedawno powstały. Ale zanim to wszystko nastąpi potrzebuję jeszcze chwili, aby dokończyć niektóre zadania i projekty :)

poniedziałek, 30 marca 2015

Zakładka do książki

Komiks w innym wydaniu. Praca była drukowana jako dwustronna zakładka do książki. Myślę, że taka forma pozwoliła mi na ciekawą narrację :)

awers i rewers zakładki

piątek, 20 lutego 2015

Fallout NV

Dawno, dawno temu w odległej Ameryce, w czasach, gdy w radiu śpiewał Elvis, naukowcy planowali wejść na księżyc, a psychozę leczono lobotomią, ktoś "przypadkowo" nacisnął czerwony guzik…

Tak mogłabym zacząć bajkę o społeczeństwie, które jak karaluchy ukrywało się w kryptach, aby wtórnie zasiedlić powierzchnię Ziemi po wojnie nuklearnej. O serii Fallout mogłabym mówić dużo i często. Dzieło studia Obsidian Entertainment, Fallout New Vegas, to bez wątpienia to jeden z moich ulubionych tytułów.

Nie przepadam z grami osadzonymi w odległej przyszłości. Dyskretnie je omijam z niewiadomych mi powodów. Można zapytać, co przekonało mnie do tej produkcji? Odpowiedź jest prosta: muzyka i fabuła. Odpalając grę po raz pierwszy nie spodziewałam się, że zostanę przeniesiona w przyszłość, zbudowanej na fundamencie lat 60 XX w. Dla każdego obeznanego z tematem znajdzie się wiele smaczków, które umilają grę. Muzyka jest po prostu cudowna. Włączone radio w pip-boyu bardzo uprzyjemniło mi rozgrywkę. Humor i żarty w grze trzymają poziom, zdecydowanie nie podchodzą pod farsę. Dużo gagów sytuacyjnych i dialogowych można spotkać grając na „zwykłym” trybie. A już nie mówiąc o rozgrywce po wybraniu cechy „Dzikie pustkowia”.

Mogłabym długo opowiadać o wielu pokręconych sytuacjach w grze, ale ta zdecydowanie zmusiła mnie do pozbierania szczęki z podłogi. Tak, mówię o gangu emerytek. :)

A, co robi twoja babcia, gdy nie patrzysz? 


wtorek, 17 lutego 2015

Drobiazgi mogą cieszyć

Szkoda, że mało kto potrafi cieszyć się tym, co posiada... Na szczęście koty nie mają z tym problemu. Psy również. Może dlatego ich obecność sprawia ludziom tyle radości. :)



niedziela, 8 lutego 2015

HotS

Nadszedł czas na pierwszą grę. Moja przygoda z Heroes of the Storm zaczęła się parę miesięcy temu. Dokładnie w listopadzie, gdy okazałam się jednym z (niewielu) wybrańców, którzy otrzymali klucz do zamkniętej bety. Od razu wyznam, że gry MOBA nie należy do gatunków gier, w które gram często. Ot, czasem rozgrywam sporadyczne mecze.

Dlaczego właśnie na tym tytule się zatrzymuję? Pierwszą sprawą jest to, że uwielbiam gry, które wychodzą spod rąk Blizzarda. Wspaniałe uniwersum i genialne kreacje bohaterów. Dobrym przykładem są Warcraft 3 i seria Starcraft. A do tego proszę dodać nierzadko wciągającą fabułę. HotS z fabułą jest na bakier, ale oferuje coś, czego wcześniej nie było - pojedynki drużynowe, tak bardzo podobne do tych z Defense of the Ancients 2. (jak wiadomo, gra rozpoczęła swój żywot jako mod do Warcrafta 3)  I ostatni drobiazg: gra jest niedostępna dla każdego (przynajmniej na ten moment).  

Nie jestem snobem. Zwyczajnie nie lubię ogólnodostępnych, darmowych gier, w których środowisko graczy reprezentuje poziom poniżej gimnazjalnego. Hejtowanie skutecznie psuje mi grę. Darmowy Hearthstone załatwił ten problem bardzo pomysłowo, umożliwiając graczom korzystanie z tylko z określonych sekwencji mówionych. W ten sposób jedyne co usłyszę, to "Spali Cię światłość" albo "Pochłoną Cię żywioły". Można? Można. 

Plusiki dla HotS'a za:

- szybkie i dynamiczne mecze 
- możliwość grania postaciami
  z różnych światów (Warcraft, Starcraft i Diablo)
- grywalne, różnorodne mapki
- ciekawe skille postaci (np. avatar u Murandina)
- rąbanie mieczem/strzelanie pistoletami w zespole

Z wielu dostępnych postaci bardzo polubiłam Raynora (strzelec) i Murandina (tank). W szczególności darzę sympatią  tego drugiego za pewną przydatną umiejętność. :) Reasumując, gra zapowiada się super!

piątek, 6 lutego 2015

Portret

Prezenty bez okazji sprawiają najwięcej radości. ;) Taką niespodzianką okazał się mój portret wykonany przez mojego lubego. Jego wizja bardzo mocno mnie zaskoczyła. Często swój wygląd oceniamy krytyczniej, niż osoby postronne. A okazuje się, że całkiem uroczy ze mnie stwór ;) Link do jego portfolio <klik>